1.10.2021 – Mistyka codziennych spraw

Codzienność.

Siostro moja bracie

Codzienność. Najchętniej ucieklibyśmy od niej. Bo jest szara, monotonna, nudna, płaska, powtarzalna, przewidywalna. Lecz uciec od niej się nie da. Żyjemy zatem w codzienności, bo nie mamy innego wyjścia. A może lepiej nie uciekać? Ucieczka od codzienności jest ucieczką od samego siebie. Ucieczką od własnego człowieczeństwa. Ucieczką od ludzi, których kochamy, choć czasem nas denerwują. Ucieczką od życia, które jest naszą opowieścią. Zresztą, gdzie można uciec? Codzienność jest jak powietrze, jest wszędzie i wszędzie nas dopadnie. Pojawia się więc inne pytanie: Co uczynić z codziennością, skoro nie warto i nie da się od niej uciec? Jak sprawić, by nabrała sensu i nie była tylko przerywnikiem pomiędzy weekendami, wielkim imprezami czy urlopowymi wypadami. Człowiek wiary staje przed takimi pytaniami. Bo nie da się być człowiekiem wiary na jeden etat – osiem czy więcej godzin. Nie da się być człowiekiem wiary nawet na full time. Wiara to zajęcie na whole life – na całe życie – 24 godziny na dobę prze 7 dni w tygodniu. Jak pogotowie, jak sklep całodobowy. Co zatem zrobić z codziennością, która zabiera nam najwięcej czasu z 24 godzin.

Siostro moja bracie

Tu na Starych Powązkach żegnamy ludzi, którzy odeszli. Najbliżsi czytają wtedy pożegnania. Jak często mówią w nich o codzienności. Dziękują za sprawy prozaiczne a jak wielkie zarazem. Dziękują za uśmiech, za wspólne zrywanie jabłek, na wyjazdy rowerowe, przegadane wieczory, wspólną modlitwę, mądre rady, solidną pracę. Mówią o drobiazgach, z których składa się życie, codzienne życie. O mało ważnych drobiazgach z punktu widzenia dziś i jutra. Lecz jak istotnych z puntu widzenia wieczności. Czego nam brakuje i czego będzie nam brakowało gdy odchodzą najbliżsi. Czy nie są to właśnie te codzienne sprawy? Czy nie będzie nam czasem brakowało ich bliskości, uścisku dłoni, porady, wspólnego marnowania czasu… Codzienność ma sens. Powtarzalność ma sens. Drobne rzeczy mają sens. Karl Rahner, wybitny niemiecki teolog i duchowny, pisał o codzienności: „Bóg kieruje nami za pomocą powszedniego dnia z niezwykłą celowością”.

Siostro moja bracie

Wspomniany Karl Rahner w jednym z wywiadów powie takie słowa: „Chrześcijanin przyszłości, albo będzie mistykiem, albo go w ogóle nie będzie”. To nie była zachęta do całodniowych medytacji. To była zachęta do odkrywania najmniejszej nawet rzeczy z codzienności w misterium z którego wszystko czerpiemy. To się nazywa mistyka codzienności. Mistyka codziennych spraw. Mistyka szarych dni. I to ten rodzaj mistyki, jest istotą chrześcijaństwa. Nie uciekam od codzienności, ale w małych drobnych sprawach odkrywam Boga. Odkrywam, co chce mi powiedzieć Chrystus. Codzienność jest spotkaniem z Bogiem. Bóg jest blisko. Jak na ateńskim areopagu mówił św. Paweł „w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,27-28). Żyjąc wiarą, nie uciekam od doczesnych spraw, nazywając je pogardliwie sprawami „tego świata”. Ten świat wybrał Bóg i posłał Swojego Syna. Ten świat Bóg zbawił. Rahner więc powie: „Człowiek świecki wtedy tylko jest dobrym chrześcijaninem, gdy kocha świat, ludzi i historię, a w jej głosie słyszy głos Boga”.

Więcej słowa w tym duchu

ks. Jacek Laskowski

Człowiek. Ksiądz. Człowiek. A potem, pasja. Bo czym, byłoby życie bez pasji? Motocykl, narty, podróże, fotografia, książka, słowo. Słowo, które wypowie, co pomyśli głowa. Słowo Boga, co serce poruszy. Dlatego powstaje DeNews - spotkanie, zamyślenie, modlitwa, światło, muzyka, obraz. I jeszcze raz człowiek.