Miłość

Miłość. Kochać i być kochanym to pragnienie ludzkiego serca. Szczęście, którego szukamy tu na ziemi i które prowadzi nas do szczęścia wiecznego.

Czym jest miłość? A więc trzy najważniejsze cechy miłości nadprzyrodzonej.

Siostro moja bracie

Pierwsza z cech. Miłość istnieje w woli, a nie w emocjach. Skoro tak jest, to znaczy, że możemy rozporządzać albo lepsze słowo zarządzać miłością. Nie zarządzamy swoimi naturalnymi upodobaniami czy uprzedzeniami. Nic na to nie poradzimy, że nie lubimy szpinaku. Nic na to nie poradzimy, że czujemy antypatię do ludzi np. hałaśliwych, kłótliwych, egoistycznych. Naturalnie więc nie wszystkich lubimy, ale wszystkich możemy kochać w Bożym sensie. Stąd jest przykazanie miłości Boga i bliźniego: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.” (J 13,34) Łatwo jest lubić tych co nas lubią, ale tych co nie lubimy możemy kochać. Możemy przejść, przez życie odwzajemniając przyjazne uczucia bez miłości do Boga, ale bez tej miłości nie zdołamy kochać tych, którzy nas nienawidzą. Gdy będziemy tylko odwzajemniać uczucia, to w naszym sercu zagości nienawiść, złość a z tym bagażem trudno jest o pełnię szczęścia. Zarządzaj miłości ku pełni szczęścia.

Druga z cech, a więc, miłość jest nawykiem, czymś stałym a nie sporadycznym zrywem.  Mąż i żona podróżują samochodem. Na poboczu widzą auto, przy którym piękna dziewczyna mocuje się z przebitą oponą. Mąż zatrzymuj się. Pomaga, uśmiecha się, mówi jej miłe słowa brudny, skaleczony, ale uśmiechnięty wraca do samochodu i słyszy od żony: „Szkoda, że ze mną tak miło nie rozmawiasz, kiedy cię proszę o skoszenie trawnika”. Oto różnica pomiędzy pojedynczym aktem a nawykiem. Miłość to nawyk a nie zryw, to cnota a nie impuls, to jakość duszy a nie odosobniony dobry czyn. Jak wyrabia się taki nawyk miłości? Nasze myśli, słowa, czyny zmieniają nas w świętych lub w łajdaków. Gdy miłość do Boga i bliźniego staje się nawykiem naszej duszy, kształtujemy w sobie niebo, pełnię szczęścia. Jeśli natomiast nawykiem naszej duszy staje się nienawiść i zło, to kształtujemy w sobie piekło.

Trzecia ostatnia cecha brzmi: miłość nadprzyrodzona jest relacją miłosną, a nie umową handlową. Wielu ludzi traktuje religię jako układ. Ja daję coś Bogu to i Bóg powinien mi coś dać. Np. Ja ofiarowuję Ci Boże modlitwy, uwielbienie a Ty mi powinieneś dać zdrowie i pomyślność. Jeśli uprawiamy taką religię to nie jesteśmy ludźmi religijnymi. Eric Gill powiedział kiedyś takie słowa: „Złodziej, który kocha Boga, jest bardziej religijny od człowieka uczciwego, który Boga nie kocha”. W tym stwierdzeniu kryje się prawda o przemieniającej mocy miłości. Miłosna relacja z Bogiem może doprowadzić złodzieja do uczciwości, ale sama uczciwość w interesach nie doprowadzi do miłosnej relacji z Bogiem. Religia zaczyna się od miłości: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym sercem swoim, całą duszą i całym umysłem swoim, a bliźniego jak siebie samego”. (Łk 10,27). Słowo bliźni, które jest tu użyte nie oznacza sąsiada którego lubię ale oznacza nieprzyjaciela. Mamy kochać naszych nieprzyjaciół jak siebie samych. A jak my kochamy siebie samych? Nie lubimy swoich piegów, zmarszczek albo łysiny? Ale kochamy siebie. Czasem chcielibyśmy być zupełnie kimś innym. Ale i tak kochamy siebie. Czasem wstydzimy się naszych szorstkich dłoni, może tatułażu z młodości. Ale kochamy siebie. Nie lubimy jak zdarzy nam się walnąć jakąś gafę w towarzystwie. Ale i tak kochamy siebie. Tak mamy kochać naszych nieprzyjaciół. Nie lubimy ich wad, nienawidzimy ich grzechów, nie tolerujemy ich plam na życiorysie, ale kochamy ten obraz Boga w nim pod plamami.

Siostro moja bracie

Nieś miłość wszędzie tam gdzie jesteś. Tak będziesz dawał szczęście drugiemu człowiekowi, który żyje obok ciebie. A nie ma na świecie, dla człowieka wiary niczego co bardziej rozpala miłość do bliźniego niż wizja Chrystusa w drugim człowieku: „Bo byłem głodny, a daliście mi jeść; byłem spragniony, a daliście mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,35-36).


Podobno, jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów.

KLIKNIJ NA ZDJĘCIE, ABY OBEJRZEĆ GALERIĘ

Foto: Michał Wyszomirski


 

Więcej słowa w tym duchu

ks. Jacek Laskowski

Człowiek. Ksiądz. Człowiek. A potem, pasja. Bo czym, byłoby życie bez pasji? Motocykl, narty, podróże, fotografia, książka, słowo. Słowo, które wypowie, co pomyśli głowa. Słowo Boga, co serce poruszy. Dlatego powstaje DeNews - spotkanie, zamyślenie, modlitwa, światło, muzyka, obraz. I jeszcze raz człowiek.