POTĘGA PRAWDY – I co z tym „ciemnym” średniowieczem? – Styczeń 2018

Foto Relacja i Słowo ze spotkania DeNews z dnia 13.01.2018


Co z tym „ciemnym” średniowieczem? Trwało od V w p.n.e. do XV w. n.e., a dokładnie od 476 r p.n.e. do 1492 r n.e.

Siostro moja bracie

Postawiono zarzuty. Dziesiąty wiek to czas, kiedy cała Europa znalazła się pod panowaniem Kościoła. Załamuje się aktywność na polu medycyny, techniki, nauki, edukacji i handlu. Średniowiecze to czas niesłychanego okrucieństwa i zabobonów. Rozpoczyna się mroczny, ciemny okres w historii Europy.  Te słowa. Tę łatę tak bardzo mocno przyszyto kościołowi i tym samym tej epoce, że zapadła już umysły ludzi. Będą więc na tym żerować ludzie różnej maści, może ci którzy nie doczytali, więc nieświadomie to czynią. A może właśnie ci, którzy dobrze wiedzą, że jest inaczej, ale cynicznie to wykorzystują do własnych celów. Nie raz już usłyszeliśmy takie słowa. Nie raz już najważniejsi nawet ludzie w państwie powtarzają je jak mantrę. Jakie?  „Chcecie nas cofnąć do średniowiecza”, „To jest ciemnota rodem ze średniowiecza”, „Nie pozwolimy na średniowiecze w XXI wieku”. Jak to było z tym panowaniem Kościoła i ciemnotą średniowiecza.

Siostro moja bracie

Człowiek, który mówi o całkowitym panowaniu Kościoła w średniowieczu, chyba zapomniał o istnieniu cesarza, królów, o Normanach czy też Arabach (oddzielna to historia). Owszem, królowie skarżyli posunięcia międzynarodowe u papieży, który pełnił wtedy taką funkcję jak dzisiejszy ONZ. Jednak jego władza nie była większa niż obecnie władza ONZ, nad narodami świata. Najlepszym tego przykładem jest proces, który Polska wygrała przed sądem papieskim 16 września 1339 roku na mocy, którego Krzyżacy mieli zwrócić Kujawy, Ziemię Dobrzyńską i Pomorze Gdańskie. A zakon tego wyroku nie wykonał i historia musiała napisać swoje rozdziały. Taka to była władza, która starała się raczej rozstrzygać spory, łagodzić zatargi, apelować do sumień władców.

Średniowiecze, a więc „wieki ciemne”. Taką to tezę ukuła propaganda oświeceniowa, chcąc siebie samą postawić na piedestale nauki i postępu. I niewiele ma wspólnego z prawdą. Dlaczego? W tym czasie następuje bardzo duży rozwój nauki i nauczania. Powstają szkoły i najznakomitsze po dzień dzisiejszy uniwersytety (np. Oksford, Cambridge, pierwszy w Europie środkowej Uniwersytet w Pradze czy też nasz Uniwersytet Jagielloński i wiele innych). Wraz z nimi ukształtowały się niezależnie trzy modele organizacji szkolnictwa uniwersyteckiego boloński, paryski i neapolitański.

Następuje gwałtowny wręcz rozwój miast, gospodarki towarowo-pieniężnej, powstawały mechanizmy finansowe. Średniowiecze to także niebywały rozwój architektury i sztuki a także rozwoju prawa, literatury, dyplomacji i muzyki. Mało kto wie, że średniowiecze to niezwykle innowacyjna epoka w dziedzinie wynalazków np. wieża zegarowa, tama, okulary dla krótkowidzów, ster rufowy, busola, krosno tkackie, podnośnik śrubowy to tylko niektóre z nich, a z których korzystamy po dzień dzisiejszy. Myślano też o przyszłości, Franciszkanin Roger Bacon przewidywał np. to, że kiedyś ludzie zbudują „powozy zdolne się poruszać z niewiarygodną prędkością bez pomocy zwierząt pociągowych”.

Ważną rolę odegrały tu powstające zakony, które nie tylko zajmowały się modlitwą ale ogrodnictwem, przepisywaniem i ilustrowaniem ksiąg, prowadzeniem bibliotek i rozwojem medycyny. Nauka i sztuka była hojnie sponsorowana przez Kościół. Bajką jest np. że wierzono w płaskość Ziemi i że okręty, pospadają jak dopłyną do końca świata. Tymczasem w chwili podróży Kolumba dobrze wiedziano, że ziemia jest okrągła, co więcej znano jej obwód. Dziedzictwem średniowiecza jest scholastyka, czyli niezwykle spójny system rozumowania, wykorzystujący reguły logiki nazw i zdań. Co do roli Kościoła w rozwoju nauki polecam, każdemu sceptykowi, niedowiarkowi przeprowadzenie prostego eksperymentu. Proszę wziąć dowolny podręcznik historii nauki i techniki traktujący o pierwszych osiemnastu wiekach naszej epoki i wykreślić z niej wszystko, co wyszło spod myśli i pióra duchownych i osób świeckich działających na uczelniach katolickich bądź pod ich mecenatem. I proszę zobaczyć, co w nich zostanie…

Symbolem średniowiecza są oczywiście procesy o czary. Mówiliśmy już sobie o nich. Warto tylko tu dodać, że najwięcej „czarownic” spalono (głownie na terenie luterańskich Niemiec, Anglikańskiej Anglii czy kalwińskich Niderlandów) i nie w średniowieczu a w renesansie. Co więcej, obłudą jest mówić przez ludzi naszych czasów o ciemnocie i zabobonach średniowiecza, gdy tylko wystarczy otworzyć pierwszą lepszą gazetę i przeczytać horoskop, porady wróżek, gdy świetnie prosperują kanały telewizyjne, które 24 godziny na dobę nadają wróżby, stawiają tarota, czy przepowiadają przyszłość. Podobnie, rzecz ma się z oskarżeniem ludzi średniowiecza o jakieś szczególne okrucieństwo. Z perspektywy XX wieku – epoki ludobójstw jest to oskarżenie śmieszne a w porównaniu z naszymi czasami w których żyli nasi rodzice, dziadkowie i my sami żyjemy to średniowiecze to jest oaza spokoju, rozkwitu i wzajemnego szacunku.

Siostro moja bracie

Długo można pisać o osiągnięciach średniowiecza. Temat tu jest ledwo dopiero co dotknięty i niech będzie zachętą do zainteresowania się tym tematem. Podsumowaniem zaś, nie ciemnego już dla nas średniowiecza, niech będą słowa francuskiego fizyka, matematyka i filozofa nauki Pierre’a Duhema, który tak podsumowuje to zagadnienie: „Twierdzenie usiłujące głosić niemożliwą do pokonania wrogość między duchem nauki i duchem chrześcijańskim jest najbardziej monstrualnym i zuchwałym kłamstwem, jakim kiedykolwiek usiłowano otumanić ludzi (…). Jeśli nauka, którą tak słusznie się szczycimy, doczekała się swego porodu, to tylko dlatego, że położną był Kościół Katolicki”.


 

Podobno, jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów.

KLIKNIJ NA ZDJĘCIE ABY OBEJRZEĆ GALERIĘ

Foto: Pan Michał Wyszomirski

 

ks. Jacek Laskowski

Człowiek. Ksiądz. Człowiek. A potem, pasja. Bo czym, byłoby życie bez pasji? Motocykl, narty, podróże, fotografia, książka, słowo. Słowo, które wypowie, co pomyśli głowa. Słowo Boga, co serce poruszy. Dlatego powstaje DeNews - spotkanie, zamyślenie, modlitwa, światło, muzyka, obraz. I jeszcze raz człowiek.