Sąd i co to ma wspólnego ze szczęściem?

„Czy nam się to podoba, czy nie, „Postanowione ludziom raz umrzeć, potem zaś sąd” (Hbr 9,27) Sąd, przed którym każdy z nas stanie, to jest moment w którym zapada decyzja o naszym wiecznym potępieniu, albo o wiecznym szczęściu i dlatego sądem się dziś zajmiemy. 

Siostro moja bracie

Świat unika tego tematu. Fakt śmierci został przypudrowany jak nieboszczyk, by ludzie mówili, że wyglądał jak żywy. Nie wyprowadzamy już zmarłych z domu, nie wiemy jak składać kondolencje, jak się zachować, gdy komuś umarł ktoś bliski. My nie unikamy tego tematu, bo chcemy być przygotowani. Chcemy mieć szczęśliwą śmierć i szczęście wieczne. Czym więc jest szczęśliwa śmierć? Szczęśliwa śmierć jest arcydziełem, a żadne arcydzieło nie powstaje w jeden dzień. Paweł Dubois w 1922 roku po siedmiu latach ukończył woskowy model posągu Joanny d,Darc w który wlano brąz i po dziś dzień przed Katedrą w Remis możemy podziwiać jego dzieło. Było by pięknie, gdyby nasza śmierć, była doskonałym dziełem, owocem starań wielu lat naszego życia, to znaczy naszego umierania każdego dnia. Lecz my boimy się śmierci, bo nie jesteśmy przygotowani. Większość z nas umiera tylko raz, a powinniśmy umierać tysiące razy, umierać każdego dnia. Śmierć jest straszna dla tych, którzy umierają dopiero kiedy umierają, piękna dla tych, którzy umierają, zanim umrą. Na grobie Dunsa Szkota w Kolonii znajduje się inskrypcja: „Raz pochowany, dwukrotnie umarły”. Umieramy każdego dnia, by ćwiczyć się w umieraniu, a później, by dobrze umrzeć. A gdy już umrzemy, to czy nam się to podoba czy nie będzie sąd.

Siostro moja bracie

Będziemy sądzeni dwa razy. W chwili śmierci będzie sąd szczegółowy, a w ostatnim dniu świata będzie sąd ostateczny. Jak będzie wyglądał sąd szczegółowy? Zostaniemy ocenieni tacy jacy jesteśmy naprawdę. W każdym z nas mieszka kilka osób. Pierwsza to osoba za jaką uważają nas inni. Druga osoba, to za jaką uważamy sami siebie i trzecia, to osoba jaką naprawdę jesteśmy. Święty Paweł ujmie to w słowach: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle nie jasno, wtedy zaś ujrzymy twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany” (1 Kor 13, 12). Kiedy nadejdzie dzień sądu, to w krystalicznie czystym szkle zwierciadła Jezusie Chrystusie, poznamy jacy naprawdę jesteśmy. A jacy jesteśmy naprawdę? Jesteśmy tacy jakie są nasze decyzje. Przedmiotem sądu będą nasze wybory, których dokonujemy z własnej woli. Sąd szczegółowy przypomina interwencję policji drogowej. Kiedy zostaniemy zatrzymani Bóg nie zapyta jakim pojazdem się poruszaliśmy. Czy perfekcyjnym Lamborginii, naszych zalet, uczuć, symatii czy gruchotem pełnym naszych wad, emocji i antypatii. Zapyta natomiast czy dobrze prowadziliśmy, czy przestrzegaliśmy kodeksu drogowego, zapyta o sposób życia, podjęte decyzje. Na tym sądzie nie wytoczysz argumentów. Nie mam mowy o okolicznościach łagodzących. Nie odwołasz się do innej instancji. Bo tą instancją jesteś ty sam. Jesteś sędzią, adwokatem i sam wydasz wyrok. A Bóg? A Bóg go przypieczętuje. Czym jest sąd z Bożego punktu widzenia? Sąd jest rozpoznaniem. Tak jak człowiek rozpoznaje człowieka, z powodu podobieństwa. Nie raz słyszeliśmy, albo sami mówiliśmy patrząc na kogoś: o ta to musi być Grażyny, Ewy, Bożeny albo ten to jest Andrzeja, Kazika, Jurka widać to na pierwszy rzut oka. Tak Bóg rozpoznaje swoje podobieństwo w duszy człowieka. Podobieństwo, które człowiek przez lata życia ukształtował, oszlifował w sobie. Albo usłyszy: „Nie znam cię” (Mt 25,12) straszne słowa, nie być rozpoznanym przez Boga, przez Ojca przez Matkę. A jak sąd wygląda z perspektywy człowieka? Z naszej perspektywy jest również jest rozpoznaniem. Przypuśćmy, że niespodziewanie przyszedł do nas w gościnę jakiś zacny gość. Mamy fartuch na sobie, mamy brudną twarz i ręce, włosy w nieładzie. W żadnym razie nie chcemy i nie możemy się tak pokazać. W naturalny sposób wycofujemy się do tyłu, by w kuchni, łazience doprowadzić się do porządku. Dusza skalana grzechem zachowuje się podobnie na sądzie. Widzi majestat Boga, jego czystość i świętość, a z drugiej strony własną nikczemność i grzeszność. Nie argumentuje, nie prosi, nie broni swojej sprawy tylko odruchowo, naturalnie chowa się. Dusza skalana grzechami powszednimi rzuca się w czyściec, dusza skalana w sposób nieodwracalny, zamknięta na Boga, rzuca się w piekło, tak naturalnie jak kamień wypuszczony z dłoni. A trzy przeznaczenia czekają nas po śmierci: Piekło: cierpienie bez miłości. Czyściec: cierpienie z miłością. Niebo: miłość bez cierpienia. I to trzecie,  to jest to szczęście o które walczymy teraz.


Podobno, jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów.

KLIKNIJ NA ZDJĘCIE, ABY OBEJRZEĆ GALERIĘ

Foto: Michał Wyszomirski


 

ks. Jacek Laskowski

Człowiek. Ksiądz. Człowiek. A potem, pasja. Bo czym, byłoby życie bez pasji? Motocykl, narty, podróże, fotografia, książka, słowo. Słowo, które wypowie, co pomyśli głowa. Słowo Boga, co serce poruszy. Dlatego powstaje DeNews - spotkanie, zamyślenie, modlitwa, światło, muzyka, obraz. I jeszcze raz człowiek.