UKRYTA MĄDROŚĆ – Obmyci z winy – Listopad 2018

Foto Relacja i Słowo ze spotkania DeNews z dnia 10.11.2018


 

Mamy własne wyobrażenie o sobie. I dobrze, jeśli jest to dobre wyobrażenie. Lecz bez względu na to, jak bardzo jest on piękne doświadczamy w życiu poczucia winy. Codzienność bowiem sprawia, że plamimy serce swoje. Brudzimy sobie ręce.  Trzy fragmenty Pisma Świętego i trzy myśli w tym temacie.

Siostro moja bracie

Myśl pierwsza. „Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego!” (Ps 51,4) Gdy się pobrudzimy idziemy się umyć. A od czasu do czasu, nawet jeśli się wyraźnie nie pobrudzimy i twarz i ręce wydają się czyste, to idziemy się umyć, bo czujemy się brudni, nieświeży. Tak jak koszulę, którą pierzemy po kilku dniach noszenia, choć żadnej plamy na niej nie ma. Gdy zawinimy, gdy skrzywdzimy człowieka. Gdy zgrzeszymy. Mamy w sobie poczucie winy. Bo obraz siebie, który mamy w sobie, nie zgadza się z tym co zrobiliśmy. Uważamy się za dobrych, a tu coś złego uczyniliśmy. Uważamy się za uczciwych, a tu coś z pracy wynieśliśmy. Uważamy się za wiernych, a tu z kimś flirtowaliśmy. I słusznie, że uważamy się za dobrych, uczciwych i wiernych. I gdy coś pójdzie nie tak, szuka człowiek sposobu, aby obmyć serce swoje. Bez tego obmycia, trudno nam spojrzeć w lustro. Trudno dalej funkcjonować. Trudno klęknąć do modlitwy, stanąć w kościele przed Bogiem. Jak to uczynić? Psalmista nam podpowiada: „Moją ofiarą, Boże duch skruszony. Nie gardzisz, Boże sercem pokornym i skruszonym”. Nie ofiara, nie zadośćuczynienie, nie moje „ja” które teraz pokaże co może dać w zamian. Lecz pokorne i skruszone serce, otwiera serce Boga. I samo, otwiera się na Boga. A Bóg wypełnia je miłością. Obmywa z grzechu. Zabiera poczucie winy. Bezcenne.

Myśl druga. „…trędowaty upadłszy na kolana prosił Go: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony!”. Trędowaty to człowiek, którego nikt nie akceptował.  Musiał mieszkać w oddzielnej wiosce z innymi trędowatymi. To jest obraz każdego z nas. Gdy nie akceptujemy siebie to również, czujemy się nieakceptowani przez innych. Każde słowo, spojrzenie, uwagę drugiego człowieka odbieramy jako oskarżenie, odrzucenie, wyśmianie. I tak wykluczamy się z ludzkiej społeczności w której żyjemy. Jak trędowaty przychodzimy do Chrystusa. Nie akceptowani zostajemy dotknięci przez Boga i doświadczamy Jego akceptacji. Chrystus mówi, „Chcę bądź oczyszczony”. To znaczy: „Akceptuję ciebie, ale teraz twoim zadaniem jest zaakceptować siebie”. Nie czekaj, nie szukaj akceptacji innych. Nie staraj się być idealny. Bo nie będziesz. Zaakceptuj siebie takim jakim jesteś. Bóg dotyka ciebie takim jakim jesteś trędowatym, w grzechu, niedoskonałym. Staniesz się czysty, gdy pokochasz siebie. Bezcenne.

Myśl trzecia.  „A jeśli serce oskarża nas, to przecież Bóg jest większy niż nasze serca i zna wszystko”. (1 J 3,19n) Lecz wielu ludzi nie potrafi sobie wybaczyć. Nie potrafi siebie zaakceptować. Nasze superego bezwzględnie nas osądza. Wtedy usłysz te słowa. Bóg jest większy niż serce twoje. Bóg jest większy niż twoje ego. Nawet jeśli nie potrafisz sobie wybaczyć, to On tobie wybaczył. Zapomniał. Darował. Obmył z winy. Przyjmij te słowa. Gdy nie wierzysz w siebie to uwierz Bogu. I wtedy przychodzi ukojenie. Pokój serca. Akceptacja siebie. Bezcenne.


Podobno, jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów.

KLIKNIJ NA ZDJĘCIE ABY OBEJRZEĆ GALERIĘ

Foto: Pan Michał Wyszomirski

ks. Jacek Laskowski

Człowiek. Ksiądz. Człowiek. A potem, pasja. Bo czym, byłoby życie bez pasji? Motocykl, narty, podróże, fotografia, książka, słowo. Słowo, które wypowie, co pomyśli głowa. Słowo Boga, co serce poruszy. Dlatego powstaje DeNews - spotkanie, zamyślenie, modlitwa, światło, muzyka, obraz. I jeszcze raz człowiek.